Field Day

glosniki

Wielka Brytania i muzyka. Oczywiste połączenie, niczym Jing i Jang, kawa i mleko czy John Lennon/Paul McCartney. Tu, na wyspach, narodziły się prawdziwe legendy: Beatlesi, Rolling Stonesi, Led Zeppelin czy Pink Floyd. Tu powstawał punk, którego brudną, bezkompromisową stronę pokazała grupa Sex Pistols. To właśnie tutaj muzyczną rywalizację zapoczątkowały grupy grające britpop (Oasis, Blur, Pulp) oraz został zdefiniowany shoegaze (My Bloody Valentine, Slowdive).
Tak, ta część świata posiada ogromne muzyczne zasługi. Nie dziwi więc duża ilość muzycznych festiwali, których letnią odsłonę rozpoczął FIELD DAY.

ATMOSFERA
Festiwal Field Day, to przede wszystkim dobra zabawa. Chodząc po terenie wydzielonym w londyńskim parku Victoria, nie czuło się nawet najmniejszych zmartwień. Same pozytywne emocje i ta wspaniała atmosfera, która jednym kazała tańczyć pod sceną, innym brodzić po kolana w błocie, a jeszcze innym zaciągnąć się skręconym papierosem z niedozwoloną substancją w środku. Wszystkich łączył jednak totalny spokój, beztroska i pozytywne nastawienie do świata.
Wyjątkowa atmosferę tworzyli też Ci najbarwniejsi: w perukach, pokręconych stylizacjach, kolorowych makijażach.

MUZYKA
Na Field Day muzyczne gatunki nie mają większego znaczenia, bo i ludzie przyjeżdżający na taki festiwal, są na muzykę niezwykle otwarci. I tak, podczas festiwalu można było posłuchać i zobaczyć, m.in.: synthpopowe Empress Of; wesołą i kolorową grupę Adama Greena; J-pop w wykonaniu Kero Kero Bonito; gitarowy psychodeliczny rock grupy Thurstona Moora; elektroniczno-alternatywne perełki od Jamesa Blake’a; dream-popowe, emocjonalne granie zespołu Beach House czy niezwykły, etniczny show szwedzkiej grupy GOAT.
Oprócz tego – poszaleć na Metz, zamyślić przy Molly Nilsson i spędzić chwilę w obecności legendy angielskiej muzyki – PJ Harvey.
Dużo scen, mnóstwo koncertów i jeszcze więcej dobrej muzyki!

GASTRONOMIA
Kolejny element, bez którego nie byłoby dobrego festiwalu. Na Field Day świetnie prezentowały się przede wszystkim stanowiska małych browarów, ważących kraftowe piwo, do których ustawiały się ogromne kolejki. Jedzenia też było sporo. Od serowych tostów z dodatkami, przez francuskie burgery i hiszpańską paellę, po sushi, falafele oraz regionalne słodkości.

POGODA
Jedyny minus, ale jeśli urzeczeni pozytywną atmosferą wydarzenia, stale będziemy pamiętać o tym, że jesteśmy w Anglii, a nie w Hiszpanii czy na południu Francji – nie powinniśmy czuć się zawiedzeni. Tak jak nie czuło tego tysiące festiwalowiczów, zdających kompletnie nie przejmować się błotem, które po kilku opadach deszczu szybko pokryło parkowe trawniki.
Niektórzy co prawda starali się temu zaradzić, przewiązując stopy reklamówkami czy nawet chodząc po błocie boso, jednak zdecydowana większość nie widziała żadnego problemu.

I tu rada dla tych, którzy na podobny festiwal chcą się w przyszłości wybrać. Nie ważne, czy miejscem koncertów ma być trawiasty park, rozległa łąka czy inne piękne miejsce. Lepiej załóżcie kalosze, bądź buty, których szkoda Wam mniej. W innym wypadku, pofestiwalową noc spędzicie na czasochłonnym usuwaniu błota z Waszych ulubionych butów.
Sprawdzone empirycznie!

pianista

scena

blotko

 

piosenkarka

dwa cudactwa

krejzle

karuzwla

torba borba

cudactwo

różowa dama

budka

Zdjęcia: Marta
Tekst: Julek

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz