Poranny prysznic

Poranny prysznic

Angielski deszcz. Pada, siąpi, leje, kropi. Może się pojawić każdego dnia i każdej nocy. W każdym tygodniu, miesiącu, o każdej porze roku. Śledząc prognozy pogody można natknąć się na wiele określeń angielskiego deszczu. Najbardziej spodobał mi się morning shower. Idealny na początek dnia, bo wiadomo, dzień najlepiej zacząć od prysznica/kąpieli.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: na niebie prawie żadnych chmur, słońce przyjemnie ociepla twarz i tylko ten cholerny angielski wiatr. Zimny. Idealny dzień na spacer, zwłaszcza że w maju dookoła jest bardzo zielono.
Idziemy. Wiosna w pełni, nic nie zwiastuje katastrofy. Nagle, z niespotykanym wcześniej pędem docierają nad głowy pierwsze chmury. Najpierw siwe, potem szare. W końcu granatowe, czarne. Pierwsza myśl – cóż ze sobą tym razem przyniosły? Kapuśniaczek? Wypełniony po brzegi wodą ceber?

Nic z tych rzeczy!

Angielska pogoda, tak nieprzewidywalna, w zanadrzu miała coś specjalnego. Śnieg i grad! Naprzemiennie. Tak po prostu, z zaskoczenia, po idealnym słonecznym wprowadzeniu.

Posypało kilka minut, chmury z powrotem zmieniły barwę na jaśniejszą, potem odeszły, słońce wyszło i można było jak gdyby nigdy nic kontynuować majowy spacerek.

DSCN9296

DSCN9130

 

Poranny prysznic

Zdjęcia: Marta; tekst: Julek

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz