Piwny szlak.

DSC_0695

Opuśćmy na chwilę efektowne, pałacowe wnętrza i udajmy się na angielskie piwo. Wchodząc masywnymi drzwiami do pubu, pod nogami robi się miękko od wzorzystego dywanu. Dookoła kanapy, wygodne fotele, barowe stołki. Dla spieszących się – dostępne piwne stoliki. W rogu automaty do gier i uginające się od dodatków (ketchupy, sosy, wszędobylski Heinz) wyspy. Podchodzimy do baru. Na kiju kilka typowych, angielskich gatunków. ALE, porter, stout, jeszcze więcej ALE. Barman bez pospiechu nalewa pintę trunku do szkła. Jeszcze kilka kropli i z pewnością nie doniesiemy całości do stolika. Ale tu tak mają. Leją do pełna. Od serca.
Kilka łyków i idziemy dalej. Tym razem szukamy czegoś innego.

Po drodze mijamy kolejne bary, zachęcające do wejścia hasłem: craft beer. Tu krany kryją w sobie zupełnie inne smaki. Nowofalowe style piwa do Anglii dotarły już jakiś czas temu, więc nawet ceniący tradycje Anglicy, zdążyli się przyzwyczaić do amerykańskich chmieli. Na wypisanych na ścianach za barem piwnym menu, królują brytyjskie browary rzemieślnicze. Każdy region ma ich przynajmniej kilka. Sam Londyn – kilkanaście. Mikrobrowary mają się tu dobrze, co zważywszy na wspólną historię Wyspy oraz piwa – dziwić nie może.

Jak komuś mało, piwny temat wyczerpują świetnie zaopatrzone sklepy, gdzie można cieszyć się trunkami z całego świata. Nieważne czy mówimy o popularnych, flagowych dla danego kraju browarach czy o tych na poły amatorskich. Możecie być pewni, że gdzieś na tej kochającej piwo Wyspie, znajdziecie butelkę lub puszkę tego, czego właśnie szukacie.
Cheers!

DSC_0645

DSC_0651

DSC_0648

DSC_0678

Zdjęcia: Marta
Tekst: Julek

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz