Na skróty

ciasteczka

Pierwsza myśl po wejściu do marketu w Anglii: Ale tu dużo rzeczy! W rzeczy samej – tak waśnie jest.
Wybór jest ogromny. Przede wszystkim na dziale spożywczym. Ryby i owoce morza (czerwone, żółte; w skorupach, w muszlach), mięsa (wół jest rozczłonkowany tak szczegółowo, ze smakosze mogą delektować się również szpikiem kostnym), nabiał (kupno naszego pierwszego angielskiego masła trwało jakieś 15 minut).

Najciekawsze jest jednak to, że ogromna ilość dostępnego w marketach jedzenia jest porcjowana, pakowana i gotowa od razu do spożycia. Takie jedzenie na skróty. Masz ochotę na mango a nie posiadasz noża? To żaden problem! Nie lubisz płakać przy obieraniu cebuli? Już nie musisz, sklep pokroił ją za Ciebie!

Słodycze. Któż z wielbicieli cukru nie przegląda zagranicznych półek w poszukiwaniu lokalnych specjałów? My tak zrobiliśmy, i to od razu po dotarciu do Anglii. Nasze pierwsze wybory nie były jednak najlepsze. Pudrowe miętowe cukierki zrobiły ze mnie cukrowego hipokrytę, który odmawia słodzenia herbaty po czym pałaszuje pół cukierniczki zamkniętej w niewinnie wyglądających słodkościach.
Ostatnim naszym odkryciem są ciasteczka, zrobione na bazie zagęszczonego mleka. Bardzo maślane i bardzo kaloryczne, ale czy warto liczyć kalorie, jedząc pyszną przekąskę w niedzielne słoneczne południe, na zielonej, równiutko przystrzyżonej trawie?

Kto by się oparł niech pierwszy rzuci… cukierkiem!

20160514 owoc do poprawki161520 (2)

cebule

ciasteczka

Zdjęcia: Marta; tekst: Julek

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz